Trudne losy prezesów

Prowadzenie dużego piłkarskiego klubu w ostatnich latach coraz mocniej zaczęło przypominać zarządzanie prawdziwą korporacją. W największych ligach świata liderzy mogą pochwalić się tysiącami zatrudnionych pracowników. W grę wchodzi przecież nie tylko utrzymanie czasami bardzo kosztownych zawodników oraz ich trenerów. Szanujący się klub inwestuje sporo w odnowę biologiczną i medycynę sportową - nie tylko poprzez budowanie nowoczesnych centrów regeneracji dla swoich graczy, ale także zatrudniając absolutną czołówkę specjalistów od przygotowania fizycznego czy rehabilitacji. Do tego dochodzą menadżerowie i dyrektorzy odpowiedzialni za poszczególne działy oraz zarząd, przed którym ostatecznie wszyscy muszą odpowiadać. W takich warunkach trzeba stosować się do zasad znanych z każdej dużej korporacji - ład korporacyjny gwarantuje przejrzystość działań i odpowiednią strategię. Nie można dopuścić do sytuacji, w której nowy trener i zmiana prezesa niemal natychmiast przekładają się na zupełnie nową myśl szkoleniową czy zmianę podejścia do szkolenia młodzieży. Dobry klub poznaje się właśnie po tym, że aktywnie prowadzi treningi i działania z najmłodszymi, inwestuje czasami krocie w szkolenie juniorów i akademie piłkarskie. Polityka transferowa czy uzgodnienia dotyczące wynagrodzenia dla zawodników także powinny być w miarę możliwości sztywno uregulowane.

error: Content is protected !!