Walka o przetrwanie klubu

Prowadzenie klubu piłkarskiego to wielkie wyzwanie dla każdego, kto nigdy nie miał styczności z takimi obowiązkami. W dużych klubach wszystko coraz bardziej przypomina typowy ład korporacyjny, w którym ostateczne decyzje zależą w największym stopniu od zarządu czy prezesa - ci natomiast ulegają niekiedy kaprysom rynków oraz akcjonariuszy. Oczywiście nie każdy klub piłkarski musi być notowany na giełdzie, ale często jest to bardzo skuteczna forma prowadzenia biznesu. W krajach takich jak Anglia albo Niemcy od dawna zauważono niesamowite możliwości, jakie tworzy silna liga piłkarska zarówno dla obywateli jak i konkretnego regionu. Niekiedy biedny i znany wyłącznie ze swojej przemysłowej roli region solidaryzuje się wokół klubu piłkarskiego i tysiące pracowników po zakończeniu swojej zmiany regularnie stawia się na trybunach miejskiego stadionu, aby tam zdzierać gardła za swój ulubiony klub. W takich warunkach rozkwitało piłkarskie środowisko w Anglii czy Hiszpanii i to tam dzisiaj nie ma problemów z zapełnieniem trybun. W Polsce w ostatnim czasie także pojawiły się liczne stadiony liczące kilkadziesiąt tysięcy miejsc siedzących, ale za klubami z tychże miast nie stoi ani tak wielka tradycja, ani baza kibicowska, która odpowiada za to, że stadion nie jest pusty a do tego tętni życiem za każdym razem, gdy na murawie jest zespół.

error: Content is protected !!